Blue Flower

 

 

 

 

Kiedy zdarzy się nam kichnąć, zazwyczaj słyszymy życzliwe: "sto lat!". Złośliwi dodają: "Resztę na wolności". Czy taki jest nasz wyrok? Niedługo minie 100 lat od roku 1939, czasu utracenia niepodległość na skutek napaści na Polskę hitlerowców wraz z bolszewikami, wspólnie i w porozumieniu, a także zdrady aliantów, którzy nas opuścili.

Po wojnie, przez kolejną zdradę aliantów trafiliśmy pod okupację żydokomunistyczną, sowiecką, trwającą de facto do dziś, tyle że w zmienionych nieco, neoliberalnych dekoracjach. Bo czymże jest ta nasza pookrągłostołowa wolność, jak nie kolejną okupacją? Jaki sukces osiągnęła Polska w czasie postsolidarnościowego z górą ćwierćwiecza? Ile zbudowaliśmy polskiego przemysłu? Jakie marki samochodów produkujemy? Jakie statki? Jakie obrabiarki? Ile otworzyliśmy polskich banków? Jakie bogactwo zakumulowaliśmy? Wszystko rozkradzione, zniszczone, zrujnowane. Kraj tonie w gigantycznych długach, jesteśmy zadłużeni po uszy zagranicznym długiem publicznym zaciąganym bez naszej zgody i wiedzy, nawet nasze dzieci oraz ich dzieci, także te, jeszcze nienarodzone przyjdą na świat już jako niewolnicy globalnej finansjery. Nasze miasta również toną w długach, tak jak nasze gminy, jesteśmy zadłużeni kredytami konsumpcyjnymi oraz oszustwem hipotecznych kredytów złotowych, przedstawianych szerokiej publiczności jako kredyty we frankach szwajcarskich.

Z upokarzającego żebractwa unijnego uczyniono cnotę, mami się nas dotacjami, które są dla Polski destrukcyjne, do których per saldo dopłacamy, jako największym dobrodziejstwem oraz ceną, którą warto płacić za wyrzeczenie się nigdy nieodzyskanej po wojnie niepodległości, za poddaństwo dyktatowi wciąż tych samych właścicieli globalnych korporacji, którzy de facto UE rządzą, bo przecież nikt trzeźwy nie wierzy w to, że "prezydent UE" p. Tusk ma w niej cokolwiek istotnego do powiedzenia i że jego rola wykracza poza realizowanie dyspozycji oraz stróżowanie przy żyrandolu, tudzież cieszenie się z synekury, dla której konfitur porzucił Polskę i Polaków będąc urzędującym premierem kraju - to coś niebywałego.

Propaganda w mediach wmawia nam, że dzięki dotacjom unijnym osiągnęliśmy gigantyczny sukces. Czy rzeczywiście? Oglądając migawki wyremontowanych rynków miast , czy traktory zadłużonych rolników można odnieść wrażenie, iż dopłaty to dla Polski dobrodziejstwo. Owszem, coś zrobione "dla oka" być musi, żeby otumanić społeczeństwo. Jednak fakty są takie, że wg oficjalnych danych z każdego 1 euro aż 0,60 euro wraca natychmiast za granicę, do wykonawców usług, różnych dotowanych zagranicznych producentów, np. tych traktorów, kosztujących dwa razy więcej, niż polskie, itd. Zostaje więc 40%. Koszty obsługi oraz dystrybucji funduszy przy rozbudowanym systemie firm pasożytniczych, przyssanych do tego koryta sięgają 30%. Zostaje 10% przeznaczane częściowo na inwestycje, notabene wymagające dodatkowego, ogromnego zadłużania się, gdyż maksymalne dotowanie nie przekracza obecnie bodajże 50%. Nawet te pieniądze idą głównie na popieranie projektów Polsce zbędnych, często otwarcie szkodliwych, jak lewackie genderactwo, czy in vitro, albo popieranie działalności pseudoartystycznej. Czyli płacąc składkę, nabijamy kabzę zagranicy, dopłacając do tych dotacji z budżetu państwa, a więc z własnych kieszeni oraz finansujemy działalność Polsce wrogą. Oczywiście szemrany establishment jest zadowolony i dałby się pokroić za te dotacje, z prostej przyczyny, gdyż korzysta na nich osobiście, jest nimi korumpowany i jako grupa pasożytnicza, część niższej struktury internacjonalistycznego gangu, nie ma powodu do narzekania. 

Jak Polska mogłaby wyglądać, gdybyśmy w 1989r. rzeczywiście stali się krajem wolnym, nie dalibyśmy przejąć Solidarności zstępnym żydokomuny i nie korzystalibyśmy dziś z unijnego żebractwa, przynoszącego profity jedynie dla uwłaszczonych na nim intelektualnych oraz moralnych meneli? Dobrym przykładem mogą być Chiny, które rozpoczęły swoje przemiany również w 1989r. Jak wyglądają obecnie?

Chiny mają dziś w kieszeni USA, stały się pierwszą gospodarką na świecie, wysłały rakietę na Księżyc, ulokowały na orbicie mnóstwo satelitów, produkują niemal wszystko, co jest w sprzedaży: nowoczesne samochody, obrabiarki, wszelkie maszyny, elektronikę, wiatraki, panele słoneczne, każda gałąź przemysłu funkcjonuje pełną parą. Chińscy miliarderzy chcą kupować New York Timesa i Wall Street Journal.  Są największymi inwestorami w amerykańskie oraz brytyjskie nieruchomości, właścicielami tak prestiżowych obiektów, jak hotel Waldorf Astoria w Nowym Jorku. Są współwłaścicielami lotniska Heathrow w Londynie, nad Tamizą na półwyspie Greenwich budują osiedle 10.000 domów, hoteli i sklepów, prawdopodobnie zrealizowali już zakup w 49,99% akcji francuskiego lotniska w Tuluzie. Według WSJ w 2013r zainwestowali w Europie 12,6 miliarda dolarów. Szanghajska dzielnica biznesowa Pudong wygląda tak, że Nowy Jork przy nim to zwykła wioska, a tamtejsze metro jest największe na świecie. Z gigantycznego, supernowoczesnego lotniska wiezie pasażerów kolej magnetyczna Maglev, z prędkością  ponad 400 km/h. Kolej państwowa posiada nowoczesne, klimatyzowane pociągi typu "bullet", osiągające 300 km/h. Autostrady ciągną się z północy na południe i ze wschodu na zachód. Nowoczesna architektura zapiera dech w piersiach. Nie ma bezrobocia, społeczeństwo jest coraz zamożniejsze. Kredyt inwestycyjny dla chińskiego przedsiębiorcy jest łatwo dostępny. Także kredyt hipoteczny, na warunkach na Zachodzie nieznanych. Chiński juan wszedł do koszyka walut Wielkiej Brytanii oraz innych krajów zachodnich, zastępuje powoli, acz systematycznie amerykańskiego dolara. Nie mają długów, tylko nadwyżki, rezerwy finansowe. Systematycznie powiększają rezerwy złota, wspierające juana. Realizowany projekt rządu przewiduje na najbliższe lata pozyskiwanie 30% energii ze źródeł odnawialnych. Rozwój Chin to nie tylko Szanghaj, czy Pekin, ale także Shenzhen, Guangzhou z największym obecnie portem handlowym, Xian i wiele innych miast.  

Co stało na przeszkodzie, aby Polska osiągnęła podobny poziom rozwoju gospodarczego w tym samym czasie?  Dlaczego toniemy w długach, bezrobociu, dlaczego miliony Polaków wyemigrowały, a 70% maturzystów deklaruje chęć ucieczki z kraju?

Z tej samej przyczyny, co od stuleci, pisało o tym wielu największych Polaków, pisał Stanisław Staszic, pisał ks. prof. Stanisław Trzeciak - w Polsce mamy państwo w państwie, już nie oficjalne, jak niegdyś, ale tak samo szkodliwe, a nawet bardziej, Polsce i Polakom wrogie, cywilizacyjnie obce, światopoglądowo odległe. Albo je odzyskamy, albo czeka nas martyrologia i kolejny rozbiór.

Czy rozbiór jest realną perspektywą? Owszem, i być może taki jest cel. Dzisiejsze działania sabotażowe państwa przeciwko Rosji, w imię - trzeba to powiedzieć jasno - cudzych interesów, to prosta droga do rozbioru. Żaden poważny kraj Europy nie chce wojny atomowej, zdając sobie sprawę z konsekwencji. Agresywna, bezmyślna w zarządzie Polska jest dla Polaków pułapką, jawić się musi jako kraj obłąkany, niebezpieczny, nieodpowiedzialny, zagrożenie dla bezpieczeństwa całego świata, takiego państwa nie można zostawić samemu sobie.

Zakłamana do szpiku kości, skierowana przeciwko Polsce i Polakom czarna propaganda, jak choćby książki Grossa, Kosińskiego, równie obrzydliwe filmy "Pokłosie", "W ciemności", "Nazie Matki, Nazi Ojcowie", "Ida", czy paszkwil parateatralny niejakiego Słobodzianka, wspierane gigantycznym budżetem, umożliwiającym szeroką dystrybucję na Zachodzie, czynią z nas budowniczych hitlerowskich obozów koncentracyjnych, potwory palące żywcem żydów w Jedwabnem (dla odkłamania warto wysłuchać relacji świadka), nazistów, sprawców i wykonawców holokaustu. Działania te prowadzone systematycznie od lat, zdają się pełnić funkcję szarlatańskiej, Freudowskiej operacji psychologicznej na umysłowości społeczeństwa Zachodu, mającej znieczulić ich sumienia, wzbudzić do nas odrazę oraz spowodować brak empatii, gdybyśmy jako kraj znowu zostali zdradzeni.

Przyczyny mogą być dwie. Po pierwsze, Polska jest wciąż krajem katolickim, i dzięki Bogu. Żyją więc w nas wartości chrześcijańskie cywilizacji łacińskiej, znienawidzone przez wroga. Po drugie, od około 800 lat jesteśmy bezpośrednimi świadkami podłości tych, którzy jako goście przygarnięci z dobroci serca naszych przodków, zwrócili się przeciwko nam, ustanowili państwo w państwie i przejęli nad nami kontrolę, dopuszczając się po wielokroć otwartych zdrad wobec Polski, ogromu zbrodni, zadłużając nas i niewolniczo eksploatując. Jesteśmy świadkami niewygodnymi, bo mającymi pamięć tych zdrad i podłości zapisaną przez wieki w DNA.

Ani lewica, ani prawica nie reprezentuje dziś interesu społeczeństwa, żadna partia nas nie reprezentuje. Uchwalane są ustawy wbrew naszej woli, godzące w niepodległość Polski, jak "o bratniej pomocy", oraz w nasze wartości, jak podpisana właśnie przez prezydenta "przemocowa". Urzędnicy państwa oraz Posłowie zobowiązani służyć Obywatelom, śmieją się nam prosto w twarz. Dlatego potrzebne jest obywatelskie, polityczne pospolite ruszenie, abyśmy w drodze demokratycznych wyborów odzyskali władzę w Polsce i mogli nareszcie podążyć własną, dobrą dla Polski drogą. 

Od lat  stawia się nam za wzór USA i powiada, że to są nasi wybawcy oraz obrońcy, perfekcyjny wzór demokracji i nasz drogowskaz do dobrobytu. Jednak, czy to jest rzeczywiście właściwa droga, czy raczej ciemna ulica prowadząca wprost do przepaści?  Czy kraj, w którym w roku 1968 głodowało oficjalnie 10 milionów Amerykanów, co możemy sobie przypomnieć oglądając ciekawy dokument stacji CBC „Głód w Ameryce” , a  w którym dziś, w roku 2015 głoduje ponad 50 milionów Amerykanów korzystających z rządowych "food stamps" czyli kartek żywnościowych, aby na pewno jest na drodze rozwoju?  Czy pięciokrotne zwiększenie liczby głodujących jest  miarą postępu? Na Amazon.com można obejrzeć wstrząsający film dokumentalny z zeszłego roku pt. "A Place at the Table" , ukazujący głośno przemilczany problem głodu w USA.

Czy ojczyzna sfałszowanych wyborów, powszechnie znanych jako  „stolen election” oraz faszystowskich dekretów typu „Patriot Act”,  może być obecnie wzorem demokracji? Czy agresor militarny, mordujący miliony ludzi w Iraku, Afganistanie oraz - jak donosi zagraniczna prasa - wspólnie z Izraelem, Turcją i barbarzyńską Arabią Saudyjską organizujący brutalny niczym bolszewicki, skierowany przeciw chrześcijanom terroryzm tzw. „państwa islamskiego” ISIS w Syrii, Iraku, Jemenie, bombardowania Libii itd. może być czyimkolwiek obrońcą? Czy zwykły bandyta może być obrońcą? Chyba tylko gangsterów i mafii. Czy możemy zaufać krajowi, który nas wielokrotnie w przeszłości zdradził i oszukał, a na Ukrainie zorganizował i przeprowadził rękami swoich marionetek zwykły pucz? Jaką mamy gwarancję, że w przyszłości nie obali naszego prezydenta, premiera, nie dokona w Polsce przewrotu, jak w kilkudziesięciu krajach na całym świecie, licząc tylko od II wojny światowej? 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież