Blue Flower

Propaganda bankstersko-medialna z uporem maniaka, w żywe oczy twierdzi, że oferowano tanie kredyty frankowe, więc niektórzy nie chcą wierzyć nie tylko w to, iż oprocentowanie w 2005r.  wynosiło ponad 12% i było zmienne, rosło, w moim przypadku do ponad 15%, ale i w fakt, że te "frankowe kredyty" były udzielane w... złotówkach. Spłaty zaś żąda się we frankach. Rozmyślna manipulacja kursem franka przez międzynarodową finansjerę spowodowała, że realne oprocentowanie niemal natychmiast sięgnęło lichwy 70%, wzrastając ostatnio do ponad 120%!

Kontaktują się z nami różni ludzie wynajęci, albo oszukani przez propagandę, często niemający pojęcia o skali oszustwa, któremu jako "frankowicze", czyli 2 miliony Polaków zostaliśmy poddani przez finansowych złodziei, przy aktywnym współudziale instytucji państwa polskiego, z posłami, prezydentami i kolejnymi premierami włącznie, dlatego publikujemy poniżej wykres z Money.pl pokazujący, w jakim stopniu ten internacjonalistyczny, neo-bolszewicki gang lichwiarzy zmanipulował kurs franka na swoją korzyść, a więc zawyżył nasze raty. Kurs wzrósł wówczas nawet o 108,09% (!), zatem analogicznie oprocentowanie "kredytów", będących de facto tzw. instrumentami finansowymi wysokiego ryzyka, przy czym już w r. 2008 o ponad 60% i potem dalej systematycznie rósł. Mitem jest także twierdzenie, że kredyty "frankowe" były oprocentowane na 2-3 procent + WIBOR, ponieważ we wszystkich znanych mi przypadkach oprocentowanie na umowach z r. 2005 wynosi ok. 12-14% rocznie + LIBOR. W kolejnych latach oprocentowanie owszem, zostało nieco obniżone, ale tylko dlatego, że ruszyła wielka, programowa manipulacja kursem franka na fixingu w Londynie, windująca realne oprocentowanie pod nieboskłon, za którą banksterzy zachodni siedzą słusznie w kryminałach oraz płacą gigantyczne, miliardowe odszkodowania - i to jest standard konieczny w Rzeczpospolitej.

W poniższym fragmencie umowy "frankowej" podana jest kwota 324 281,91 złotych polskich, jednak suma ta została pomniejszona o prowizję dla bankowej hieny - naganiaczki nazywanej cynicznie "doradcą kredytowym" oraz koszty, razem ok. 30 000,00PLN. Ponadto chciwość, perfidia oraz bezczelność Getin Gangu była wówczas tak wielka, że kwota "kredytu" w PLN została przeliczona na CHF po kursie zakupu, a następnie przelana na moje konto po kursie sprzedaży CHF, więc już na "dzień dobry" ta banda zwykłych złodziei orżnęła mnie na słynnym spreadzie wziętym z głowy, czyli z niczego.    

 

Warto dodać, że chciwy Getin Gang dla paragrafu 6 pkt 2 określił podwyższenie oprocentowania o 20% (!)